torun kontakt mapa strony
strona główna o nas dlaczego działamy statut korespondencja masa krytyczna trasy rowerowe galeria hyde park prasówka linki księga gości forum kontakt
login
hasło
Ankieta:
2008-11-05
Czy przejeżdżasz rowerem przez przejścia dla pieszych ?
Wspierają nas:
Subskrypcja:
podaj email:


torun sklep rowerowy
rower holenderski torun
sklep rowerowy torun
rowery holenderskie
warsztat rowerowy torun
torun
Z kraju tulipanów rowerem do Rosji - artykuł z Nowości
Do dziś rowerzysta uzbierał 3 tys. euro na pomoc osobom dotkniętym poparzeniami. Wyprawa trwa.

Holenderskie Hendelo od Moskwy dzielą prawie trzy tysiące kilometrów. Większość z nas tę drogę pokonałaby samolotem, ale jak się chce, równie dobrze można i rowerem.

Na taki pomysł wpadł Martijn van der Berg, holenderski kierowca autobusu, z zamiłowania rowerzysta. Od lat marzył o odbyciu długiej podróży na dwóch kółkach, wiodącej przez kraje Europy zachodniej, środkowej i wschodniej. Dodatkowo postanowił połączyć hobby z działalnością charytatywną. W trakcie wyprawy prowadzi zbiórkę pieniędzy na holenderską fundację leczenia oparzeń skóry.

Szef się zgodził

- Przekonałem swojego szefa do udzielenia mi dłuższego urlopu, bo przejechanie całej trasy zajmie mi ponad cztery tygodnie - mówi Martijn van der Berg podczas pobytu w Grudziądzu. - Półtora tygodnia temu wyruszyłem z rodzinnego miasta Hendelo, a celem jest Moskwa. W tym czasie mam zamiar przebyć niespełna trzy tysiące kilometrów, głównie bocznymi drogami prowadzącymi przez terytorium Niemiec, Polski i wreszcie Rosji.

Na bieżąco aktualne miejsce pobytu Martina na trasie można śledzić na jego stronie internetowej www.hendelo-moskou.nl. Również poprzez stronę internetową prowadzona jest zbiórka pieniędzy dla Fundacji Nederlandse Brandwonden Stichting. Datki można składać w formie sms-ów o treści „moskou”, wysyłanych pod numer 1008.

- Do tej pory uzbierałem ponad 3 tys. euro, do końca wyprawy liczę na kwotę trzykrotnie wyższą - mówi rowerzysta. - Na trasę wziąłem tylko najpotrzebniejsze rzeczy w tym m.in. namiot, specjalistyczne torby rowerowe, prowiant w puszkach i ciepłe ubrania. Nie nocuję w hotelach tylko tam, gdzie w danej chwili zastanie mnie noc. Najczęściej pytam ludzi mieszkających w domkach jednorodzinnych o pozwolenie rozbicia namiotu na ich działce. Jadąc przez Niemcy nie miałem z tym kłopotu, a w Polsce jest jeszcze lepiej, bo przy złej pogodzie pozwalają mi nawet nocować w pomieszczeniach.

Martijn zna dwa obce języki - polski i angielski. Jak zapewnia, jest w stanie porozumieć się z każdym, kto może wspomóc go podczas podróży. - Jedyną niewiadomą jest pogoda, która może skutecznie utrudnić zakończenie trasy w terminie - mówi Martijn. - Początkowo chciałem poświęcić trochę czasu na zwiedzanie miejsc, które odwiedzam, lecz zrezygnowałem z tego pomysłu. Teraz, gdy zostało mi 1800 kilometrów, nie chcę odrywać się od głównego celu podróży, choć niejednokrotnie z żalem opuszczam osoby, u których gościłem.

Lekko nie jest

Do przejechania tak długiej trasy potrzebny jest mocny rower i sporo samozaparcia. Drobne awarie można naprawić samodzielnie, z większymi trzeba się udać do serwisu.

- Wszystkiego nie da się przewidzieć, dlatego nie brałem ze sobą zapasowych opon i dętek - mówi cyklista. - Na polskich drogach nie jeździ się może zbyt komfortowo, ale póki co rower spisuje się znakomicie. Jest dość ciężki, bo wraz z ekwipunkiem waży ponad 60 kilogramów. Czasami na trasie ludzie mijający mnie samochodami pukają się w głowy, widząc tak objuczonego rowerzystę. Nie przejmuję się tym. Wiem, że moja wyprawa ma sens, który każdego dnia dodaje mi sił.

Maciej Hering, Nowości, Poniedziałek, 14 Lipca 2008
utworzono: 2008-07-26 14:32 przez: pawel
wyedytowano: 2008-07-26 14:37 przez: pawel 
aktywne od dnia: 2008-07-26 14:31
drukuj  zapisz  poleć artykuł
Komentarze użytkowników
julo, 2008-07-28 08:52:47 (83.8.248.171)

No, fajna jazda. W 1978 roku spotkałem w Białowieży, w schronisku PTSM parę Francuzów jadących na rowerach do Moskwy szlakiem Napoleona, a w 1986 Holendra na Przełęczy Krowiarki pod Babią Górą, który popylał z kraju tulipanów przez południe Polski, gdzieś w Bieszczady. Też bym się wybrał!!!
gazellelaguna, 2008-07-29 11:31:10 (195.20.110.66)

Interesujący arytkuł, jednak nie pozbawiony błędów.
Pan Martijn zapewne wyruszał z miejscowości HENGELO  !!! (NIE HENDELO) znajdującej się przy granicy holendersko-niemieckiej
Prawidłowy adres www to www.hengelo-moskou.nl  !!!

Pozdrawiam
Medemblikus
www.RoweryHolenderskie.net
Dodaj swój komentarz:
autor komentarza
treść:

%) :D 8) :) :P ;) :J :ok :( :[] :o :bad (!) (?) hihi! :wow :mniam :jezyk :$$ :evil :love :bzik :happy
Pozostało znaków:   Napisałeś znaków:
Przepisz kod z obrazka aby dodac swój wpis:




komentarze nie na temat, łamiące zasady netykiety, lub spam zostaną usunięte
ostatnio dodane
zobacz wszystkie
ostatnio komentowane
scieki_rowerowe_polska
scieki_rowerowe_swiat
pajacyk
 
Stowarzyszenie ROWEROWY TORUŃ działa na rzecz powstawania odpowiedniej infrastruktury rowerowej.
konto bankowe Lukas Bank: 82194010763055011500000000 NIP: 9562231407 Regon: 340487237 KRS: 0000299242
Wszystkie Prawa zastrzeżone.