Idę po odszkodowanie
Zbigniew Łaszewski wjechał rowerem w dziurę na chodniku. Upadł tak boleśnie, że zbił sobie obojczyk. Teraz chce domagać się odszkodowania od miasta. - Nic nie stoi na przeszkodzie, wszystkie drogi mamy ubezpieczone - komentuje magistrat.
Ponad tydzień temu pan Zbigniew ze Świecia jechał po południu rowerem po chodniku obok ulicy Gałczyńskiego. Było już ciemno, rower wjechał w dziurę, która powstała, bo przesunęły się płyty studzienki kanalizacyjnej. Mężczyzna upadł na plecy, rower natomiast znalazł się na ulicy. - Od razu pojechałem na pogotowie - opowiada Łaszewski. - Okazało się, że stłukłem sobie bark i lewą rękę.
Poszkodowany przez tydzień musiał nosić rękę na temblaku. - Co z tego, skoro teraz w dalszym ciągu wszystko mnie boli, dodatkowo, jak próbuję skręcić tułów, coś przeskakuje mi w obojczyku - opowiada.
Pan Zbigniew postanowił, że ktoś musi odpowiedzieć za jego krzywdy. - Poszedłem do straży miejskiej, odesłali mnie na policję - opowiada. - Mundurowym pokazałem miejsce, gdzie spadłem z roweru, spisali moje zeznania i zrobili zdjęcia. Poszedłem do urzędu do wydziału gospodarki komunalnej, bo chciałem, aby ktoś wziął się za naprawę tej dziury. Odesłali mnie z przysłowiowym kwitkiem.
Mężczyzna odwiedził naszą redakcję, my sami również próbowaliśmy zainteresować urzędników problemem niebezpiecznej dziury. Jak się okazuje bezskutecznie, po kilku dniach pan Zbigniew znowu znalazł się na feralnej ulicy i zauważył, że nikt nierówności w chodniku nie naprawił. - To dodatkowo mnie rozsierdziło, stwierdziłem, że im nie daruję i będę domagał się odszkodowania - zakończył pan Łaszewski.
Edyta Kliczykowska, kierownik wydziału ochrony środowiska i gospodarki komunalnej próbuje tłumaczyć swoich pracowników : - Jeśli chodzi o szybkość naprawy tej szpary w chodniku, najpierw nam było trudno zlokalizować, o którą konkretnie dziurę chodzi, bo ulica Gałczyńskiego jest dosyć długa. Poza tym przy naprawie uszkodzeń na drogach jesteśmy uzależnieni od firmy, która na zlecenie miasta tym się zajmuje, widać oni mieli pilniejsze prace - tłumaczy.
- Ten pan zamierza domagać się od was odszkodowania za obrażenia, jakie odniósł - mówię. - Mamy wszystkie drogi ubezpieczone, więc nie widzę problemu - odpowiada Kliczykowska. - W takim przypadku należy zgłosić się do wydziału organizacyjnego w Urzędzie Miasta, gdzie udzielą poszkodowanemu informacji o numerze polisy oraz o danych ubezpieczyciela, do którego musi się zgłosić m.in. z badaniami lekarskimi.
Specjalista od spraw ubezpieczeń wyjaśnia: - Praktycznie nie ma u nas dróg nieubezpieczonych, wszystkie mają jakiegoś właściciela i to on odpowiada za to, że ktoś zrobił sobie na nich krzywdę. W przypadku ubiegania się o odszkodowanie warto mieć świadków zdarzenia lub kserokopie protokołu policyjnego. Wskazane jest także posiadanie wypisu np. z pogotowia czy rachunków za lekarstwa w razie ubiegania się o zwrot kosztów leczenia - mówi.
Dla tych, którzy są niezadowoleni z wypłaty odszkodowania, albo ubezpieczyciel uznał, że ich skarga jest bezzasadna, istnieje jeszcze droga sądowa. Można domagać się zwrotu kosztów z powództwa cywilnego. W Świeciu w ostatnim roku jednak takie sprawy nie znalazły się na wokandzie.
Gazeta.pl >
Czas Świecia > 06.12.2009