Zastanawiamy się, czy kiedyś będziemy mieć drugi most w Toruniu, ale gdy patrzę jak miasto nie radzi sobie w znacznie mniejszych sprawach, to ogarnia mnie pesymizm.
Można przeczytać ostatnio w prasie o inwestycjach na Barbarce, o parku linowym, o zielonej szkole, a tymczasem, żeby zobaczyć te atrakcje, trzeba dojechać tam samochodem, gdyż ścieżka rowerowa łącząca ul. Polną i Barbarkę została zniszczona. Droga została rozkopana przez ekipy budowlane montujące kable/rury biegnące na Barbarkę i niestety do dziś nie przywrócono jej do poprzedniego stanu. Ta ścieżka była ulubionym weekendowym szlakiem torunian mieszkających na Wrzosach i nie tylko, a teraz nadaje się wyłącznie dla miłośników quadów i motorów, którzy często tam szaleją, pogarszając już i tak opłakany stan tej drogi. Czy tak ma wyglądać promocja zdrowego stylu życia przez władze miasta?
Przy okazji pozwolę sobie zwrócić uwagę na inną sprawę związaną z poruszaniem się rowerem po mieście. Ostatnio w tajemniczy sposób zamknięto szlak łączący ul. Grunwaldzką z Balonową. Co ciekawe, drogą da się wjechać od strony ul. Grunwaldzkiej, ale tylko po to, by na samym końcu spotkać płot, uniemożliwiający przejazd do Balonowej. Rowerzysta/pieszy ma do wyboru zawrócić kilkaset metrów albo przedzierać się przez jakieś chaszcze. Może ten problem nie jest tak widowiskowy jak CSW czy nowa fontanna, ale jednak utrudnia on codzienne życie w naszym mieście.
Z poważaniem
Zofia Stankiewicz
Źródło:
Gazeta Wyborcza Toruń